To dobry kurs!
Wywiad z Arkadiuszem Penkała - założycielem, gitarzystą i tekściarzem grupy rockowej Diorama.



1. Co Cię napadło, żeby zacząć grać?
- Wszystko zaczęło się w podstawówce. Słuchaliśmy Perfectu, Dżemu, UFO, Jimiego Hendrixa, ect. Opanował nas szał grania. Udawaliśmy, że gramy na "wiosłach", a w rękach trzymaliśmy paletki do badmintona. W końcu kumpel wytrzasnął skądś gitarę, potem drugi, trzeci, to i ja kupiłem. Z czasem graliśmy już na elektrykach, ktoś załatwił bębny, klawisze i powstał band. Do dziś czterech z nas gra (choć tylko dwóch w Dioramie). Tak to właśnie było.

2. Dlaczego akurat rock?
- Rock zawsze wnosi coś nowego do muzyki i pozwala się rozwijać. Można eksperymentować. Na początku jednak graliśmy to, na co pozwalały nasze umiejętności (trudno to opisać) w skrócie - psychodelia. Dziś gramy rocka, ale zawsze staramy się coś do niego dodać - najlepiej coś dziwnego.

3. Jaka płyta, jaki utwór, był dla Ciebie największą inspiracją?
- Myślę, że The Wall, ale było ich wiele więcej, choćby Alchemia, Angel Dust itd. Na pewno cała twórczość Pink Floyd. Z utworów oczywiście - Comfortably Numb, również Brothers in Arms, Stairway to Heaven oraz wiele, wiele innych.

4. O ile dobrze wiem, zarzekałeś się w jednym z wywiadów, że nie będziesz tworzył piosenek o miłości, a jednak ten temat się pojawia w waszych utworach. Spełniona miłość, nieszczęśliwa miłość...?
- Ten temat jest ściśle związany z życiem i budzi wielkie emocje, dlatego od czasu do czasu warto do niego sięgnąć.



5. Niedawno zmienił się skład zespołu. Jaki wpływ na muzykę i atmosferę w grupie mają nowi członkowie?

- Nowa krew to nowe pomysły, spojrzenie na muzykę z innej perspektywy. Wokalistka wie czego chce, basista wie co grać, a to znaczy, że wszyscy dobrze się bawimy. Taka współpraca to czysta przyjemność. To dobry kurs.

6. Ale nazwa pozostała ta sama, czyli nie zamierzacie zmieniać stylu?
- Nie było powodu by zmienić nazwę. Zresztą rzesze ludzi znają nas pod tą nazwą, więc byłoby to bezsensowne. A co do stylu to jest wypadkową grupy. Tworzy go tolerancja, kompromis, zrozumienie itp., czyli nowi ludzie - nowe brzmienie.

7. O kim śpiewasz w Modlitwie - ostatnie łzy?
- Ja wiem o kim, a fani pewnie się domyślają. Dodam tylko, że to jest bardzo osobisty utwór, dla którego mam wielki sentyment.

8. Jakie przesłanie chciałbyś zawrzeć w swoich utworach?
- Nigdy nie myslę o przesłaniu. Kiedy gram czuję się świetnie. Daję upust swojemu wnętrzu i rozładowuję emocje. Jeśli słuchacz czuje to samo, to znaczy, że zrozumiał przekaz.

9. Koncert, który najbardziej utkwił Ci w pamięci?
- Kiedyś graliśmy na stadionie w Piotrowicach. Publika wspaniale nas przyjęła. Przez cały koncert dobrze się bawiliśmy. Po dwóch bisach kończyliśmy grać w morzu oklasków, a tłum rozgrzany do białości skandował: "DIO-RA-MA... chcemy jeszcze, chcemy rocka". O dziwo, po nas na scenie pojawił się DJ (ukłony w stronę organizatorów!). Wyobrażasz sobie, co gościa spotkało? Ludzie wyłączali mu prąd, obrzucali epitetami i wołali: "wypier..., my chcemy rocka, my chcemy Dioramy!" itp. Ta sytuacja wywarła na mnie wielkie wrażenie. Pewnie domyślasz się dlaczego...

10. Najbardziej nieudany koncert?
- Jeśli taki zagramy, to dam znać. (śmiech!)

11. Twoje największe marzenie?
- Zagrać na jednej scenie z Davidem Gilmourem. (śmiech!)

12. Co byś zaśpiewał młodym, zabieganym ludziom, poszukującym miłości?
Mówią, że każdy chce kochać i być kochanym?

- Miłość przychodzi sama. Nie ma sensu jej szukać.
Pojawia się znienacka i wtedy warto jej zaufać.
Nie jest to miłość z billboardu, z reklam lecz prawdziwa,
taka, co rośnie w siłę z czasem, którego ubywa.


Rozmawiała: Anna Gabriela